Kultura > Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie

XXXI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie – ULICA31

The Happy Hour Show - Duo LookyChleb i pies - The Green Theatre of Bishkek

Trzydziesty pierwszy Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie odbył się pod hasłem „Wiatr od Wschodu”. Od 5 do 8 lipca na krakowskich scenach wystąpiły 22 zespoły z Polski i zagranicy, zgodnie z deklaracją wśród tych drugich przeważały teatry ze wschodu: Korei, Izraela, Singapuru, Ukrainy, Turcji, Gruzji, Indii, Rosji i Kirgistanu. Zespołów było wyraźnie mniej niż rok temu i właściwie nie ma w tym nic złego, jeśli odsiano spektakle przeciętne. Wolałbym zobaczyć pięć przedstawień ponadprzeciętnych, niż 15 byle jakich, w których cudem można trafić na jaką perełkę. Czy tak było?

Nowe szaty cesarza - Grupa Zatrzymać ObrotówkęMasażysta - CCOTKasia i JeremPiana dni - The Engineering Theatre AKHELes Bigbrozeurs - Compagnie Albedo

„Przeciąganie liny” – Mr Tartuffo (Chile)

Przeciąganie liny - Mr Tartuffo (Chile)Przeciąganie liny - Mr Tartuffo (Chile)Przeciąganie liny - Mr Tartuffo (Chile)

Mr Tartuffo jeździ na monocyklu i żongluje. Nie byłoby w tym nic niecodziennego, gdyby nie to, że wspomniany monocykl ma trzy metry wysokości. Nie potrafię sobie tego wyobrazić, bo nigdy nie jeździłem nawet na takim malutkim. Jak utrzymać równowagę na takim ogromnym? Osobiście myślę, że się nie da. Żeby się na niego w ogóle wdrapać, Mr Tartuffo potrzebuje pomocy trzech obcych facetów wyciągniętych z publiczności. O dziwo nikt przy tej całej operacji nie ginie i nie doznaje trwałego uszczerbku na zdrowiu. Spektakl adresowany niewątpliwie do wielbicieli cyrkowych popisów na monocyklu.

„Interakcja” – The Seed Dance Project Group (Korea Południowa)

Interakcja - The Seed Dance Project Group

„Interakcja” to bardzo krótka, taneczna, niemal poetycka opowieść o dwojgu ludzi i tym, co się pomiędzy nimi dzieje. Dość przyjemna miniaturka dla widzów lubiących taniec nowoczesny.

Interakcja - The Seed Dance Project Group

„The Happy Hour Show” – Duo Looky (Izrael)

The Happy Hour Show - Duo LookyThe Happy Hour Show - Duo LookyThe Happy Hour Show - Duo Looky

Para akrobatów z Izraela niewątpliwie wybijała się swoimi umiejętnościami technicznymi i wyobraźnią ponad jakiś średni poziom festiwalu. Pod pozorem obsługi przewoźnego baru barman i kelnerka popisują się nieprawdopodobnym poczuciem równowagi i panowaniem nad swoim ciałem. Przy tym wszystkim swoje umiejętności potrafią zaprezentować w bardzo atrakcyjny, zabawny i robiący wrażenie sposób. Wielbiciele takich akrobacji na pewno nie wyjdą z przedstawienia zawiedzeni. Pomijając kilka momentów, które mogłyby mieć odrobinę więcej dynamiki, śmiało mogę powiedzieć, że występ był niemal idealny. Brawo.

„Korowód tańca” – Kijowski Teatr Uliczny „Highlights” (Ukraina)

Kijowski Teatr Uliczny „Highlights”Kijowski Teatr Uliczny „Highlights”Kijowski Teatr Uliczny „Highlights”

Kijowski Teatr Uliczny „Highlights” gościł w Krakowie już nie po raz pierwszy, trochę szkoda, że za każdym razem z tym samym występem. Akrobaci tańczą na szczudłach w kolorowych strojach i w różnych stylistykach, wplatając w swój występ nawet odrobinę humoru. Po obejrzeniu go po raz któryś stwierdzam, że godzina takich występów, to może jednak zbyt długo, ale umiejętności artystów, a zwłaszcza wdzięki kobiecej ich części niezaprzeczalnie mają swój urok.

„Baśń dagestańska” i „Nowe szaty cesarza” – Grupa Zatrzymać Obrotówkę (Polska)

Nowe szaty cesarza - Grupa Zatrzymać ObrotówkęNowe szaty cesarza - Grupa Zatrzymać ObrotówkęNowe szaty cesarza - Grupa Zatrzymać Obrotówkę

Grupa Zatrzymać Obrotówkę składa się chyba z samych młodych artystów. Ich przedstawienia nie powalają może na kolana scenariuszem, czy techniką, ale wszystko to młodzi aktorzy nadrabiają szczerością i swoim młodzieńczym entuzjazmem, na który zawsze patrzę z przyjemnością. Nie ma tu jakiegoś zadęcia i przerostu formy nad treścią, jest całkiem przyzwoity i uniwersalny teatr uliczny. A nawet dwa, bo grupa przywiozła na festiwal dwa przedstawienia: Nowe szaty cesarzaBaśń dagestańską.

Bajkę Hansa Krystiana Andersena zna chyba każde dziecko, więc już sam tytuł dawał rozeznanie w fabule. Mnie jednak bardziej przypadła do gustu Baśń dagestańska, a w odtwórczyni głównej roli się po prostu zakochałem. Niestety Ona, zgodnie z oryginalnym scenariuszem, wyszła za pastucha, nie obdarzywszy mnie choćby ulotnym spojrzeniem! Cóż zrobić, jeśli będą występować w przyszłym roku, przyjdę ponownie.

Baśń dagestańska - Grupa Zatrzymać ObrotówkęBaśń dagestańska - Grupa Zatrzymać ObrotówkęBaśń dagestańska - Grupa Zatrzymać ObrotówkęBaśń dagestańska - Grupa Zatrzymać Obrotówkę

„Zadymiony klub jazzowy” – Czarujący JAY (Korea Południowa)

Zadymiony klub jazzowy - Czarujący JAY

Czarujący Jay pochodzi wprawdzie z Korei Południowej, ale coś mi mówi, że większość czasu spędza na zachodzie, a w każdym razie w jego występie poza samym aktorem, nie udało mi się doszukać niczego orientalnego. Poza tym nie ma się do czego przyczepić, występ udany i zabawny, a sam Jay rzeczywiście bardzo czarujący i to w każdy znaczeniu tego słowa.

Zadymiony klub jazzowy - Czarujący JAY

„Frameshift” – Stalker Theatre, Creative Dandi & Drifterzcrew (Australia/Korea Południowa)

Frameshift - Stalker Theatre, Creative Dandi  i  DrifterzcrewFrameshift - Stalker Theatre, Creative Dandi  i  DrifterzcrewFrameshift - Stalker Theatre, Creative Dandi  i  Drifterzcrew

„Frameshift” było chyba największym i najbardziej rozbudowanym przedstawieniem obecnym na 31. festiwalu Teatrów ulicznych w Krakowie. Za pomocą ruchu, dźwięków, obrazów, ukazywało ono Koreę w trzech „klatkach”, z roku 1926, 2016 i 2106. Mam co do niego mieszane uczucia. Niewątpliwie przedstawienie przygotowano z dużym rozmachem, z pomocą ogromnych konstrukcji służących zarówno jako przestrzeń dla tancerzy, jak i jako ekrany dla instalacji wideo. Mnie jednak w tym wszystkim czegoś istotnego zabrakło...

„Masażysta” – CCOT (Korea Południowa)

Chyba bardziej przekonał mnie do siebie zdecydowanie prostszy konstrukcji i ciekawszy w przekazie, interaktywny wręcz „Masażysta”, podczas którego tytułowy masażysta wraz z szybko przysposobionymi pomocnikami „wymasował” z papieru kopie wyciągniętych z publiczności ochotników. Rytuał dokonywał się w ciszy, całość przypominała bardziej medytację niż przedstawienie, a cielesność niepostrzeżenie zamieniała się w coś bardziej ulotnego. Niby nic takiego, a jednak było to dość oryginalne, na pewno ciekawe i dające do myślenia.

Masażysta - CCOTMasażysta - CCOT

„Stara zagroda” – Teatr Wagabunda (Polska)

KasiaJerem

Stara zagroda to już chyba stały bywalec. Nie wiem, czy można je nazwać przedstawieniem, dla mnie to czysta interaktywność na starodawnym placu zabaw. Bez wątpienia spełnia swoje zadanie wyjątkowo dobrze, więc nie miałbym nic przeciwko temu, żeby rozkładał się w Krakowie co roku. Idealne miejsce, by udać się w przerwie między przedstawieniami i na nowo odkryć w sobie dziecko. Analogowe dziecko.

„Ping-pongowy cyrk” – Jay Che Jia Jun (Singapur)

Trochę cyrku, odrobina magii, dużo ping-ponga, szczypta humoru. Powiedziałbym, że najbardziej wschodnim akcentem występu był właśnie ping-pong.

JeremKasia i Jerem

„Piana dni” – The Engineering Theatre AKHE (Rosja)

Piana dni - The Engineering Theatre AKHE

Już dzień wcześniej przechadzając się po Rynku, zauważyliśmy powstającą z desek oryginalną scenografię. Miała ona posłużyć do spektaklu inspirowanego powieścią Borysa Viana pt. „Piana dni”. Aktorzy obiecywali zaserwować publiczności gorący koktajl z wątków zaczerpniętych z książki, który wymaże z pamięci pozostałości zbędnej wiedzy literackiej. Spektakl na pewno należał do tych bardziej rozbudowanych i efekciarskich, ale odczucia miałem mieszane, a wzmiankowane „koktajle” były na tyle bogate, że nawet widz znający książkę lub film mógł mieć problemy z orientacją. Z drugiej strony dość dosłownie potraktowana piana, z pewnością dostarczyła publiczności dużo uciechy, a skoro ta (zwłaszcza najmłodsza jej część) wyraźnie bardzo dobrze się bawiła, to kim ja jestem, żeby krytykować? Mimo wszystko było to chyba i tak najciekawsze z tych bardziej rozbudowanych tegorocznych spektakli.

Piana dni - The Engineering Theatre AKHEPiana dni - The Engineering Theatre AKHEPiana dni - The Engineering Theatre AKHEJeremi, Kasia i Patrycja

„Les Bigbrôzeurs (Wielcy Bracia)” – Compagnie Albedo (Francja)

Les Bigbrozeurs - Compagnie AlbedoLes Bigbrozeurs - Compagnie Albedo

Wielki Brat patrzy, a nawet czterech wielkich braci. Chodzą, węszą, podglądają, a wcale nie wtapiają się w tłum, wręcz przeciwnie. No ale trudno się wtopić w tłum, kiedy ma się ze 3 metry wysokości. Za to na pewno robią trochę zamieszania, bo gdy tylko się pojawią, otacza ich żądny rozrywki tłum.

„Chleb i pies” – Zielony Teatr Biszkeku (Kirgistan)

Chleb i pies - The Green Theatre of BishkekChleb i pies - The Green Theatre of Bishkek

„Chleb i pies” było ostatnim przedstawieniem, jakie na tym festiwalu obejrzeliśmy. Oparte na narodowej kirgiskiej baśni opowiadało o żyjącym dawno temu plemieniu. Było to jedno z niewielu spektakli, które rzeczywiście można by wpisać w podtytuł festiwalu „Wiatr od Wschodu”, bo zarówno historia, scenografia, jak i sposób opowiedzenia był dla europejskiego widza czymś egzotycznym o mocnym wschodnim aromacie. Szkoda, że takich przedstawień nie było w programie więcej.

Witold Wieszczek
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.